Byłam dzisiaj na spotkaniu z ciekawym człowiekiem. Przyjechał z USA, jest astronomem - teoretycznie pracuje nad WIMPs w University of Texas w Arlington. Mówił po polsku. Ciekawie, choć był to wykład bardzo popularny. No, ale i publiczność była taka.Pytania zadawali tylko mężczyźni. Każdy z nich mówił głośno i wyraźnie, a jednak nie każdego dało się zrozumieć. Profesor był widać przyzwyczajony do pytań, które nie były pytaniami i na wszystkie z nich odpowiedział. Każdą odpowiedź zaczynał i kończył stwierdzeniem: to bardzo ciekawe pytanie... To było bardzo profesjonalne, panie Profesorze!
Aha, zapomniałam napisać: pan Profesor pracował w MIT i w Huntsville. Pokazywał zdjęcia stamtąd. Ojej. Chyba faktycznie jestem szczęściarą, że tam jadę...
Per pedes ad astra czyli jak zostać astronautą.
środa, 28 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Cztery tygodnie przed wyprawą
No to jazda... mam bilety do Stanów! Co prawda załatwianie i kupowanie wizy amerykańskiej było już jakąś "pieczątką" dla tej podróży, ale chyba do tej pory nie wierzyłam, że to prawda. Teraz MAM bilety, więc lecę!
Reisefieber. Jakoś to się i po polsku nazywa... Słownik pisze, że "zdenerwowanie przed podróżą". E tam. Jestem pewna, że w dzieciństwie używaiśmy na to jakiegoś słowa. Jeszcze sobie przypomnę...
Reisefieber. Jakoś to się i po polsku nazywa... Słownik pisze, że "zdenerwowanie przed podróżą". E tam. Jestem pewna, że w dzieciństwie używaiśmy na to jakiegoś słowa. Jeszcze sobie przypomnę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)